EN PL

Jacek Cwetler

Lata pracy: 04.07.1990 – 31.07.2005

 

 

Na początku była produkcja

 

Moja historia z rafinerią Czechowice-Dziedzice rozpoczęła się w lipcu 1990 roku. Trafiłem na Wydział IV, którym kierował Bronisław Kaplita. Początkowo miał to być jedynie krótki etap w zawodowym życiu, z czasem okazało się, że pozostałem tu 15 lat.

 

Pracowałem w miejscu szczególnym – na wydziale odpowiedzialnym za zestawianie paliw, smarów i olejów oraz przygotowanie ich do wysyłki. To właśnie tutaj kończył się proces produkcyjny. Produkty trafiały do beczek, autocystern i systemów ekspedycyjnych, a stąd ruszały w świat. To był wydział o strategicznym znaczeniu, bo od jego sprawnego funkcjonowania zależało, czy efekty pracy całej rafinerii trafią do odbiorców.

 

Nowy rozdział: marketing i promocja

 

Po jakimś czasie przeszedłem do działu sprzedaży i marketingu. Rozpoczął się nowy rozdział – budowanie rynku, promocja marki, organizacja targów, rajdów samochodowych i wydarzeń dla pracowników oraz mieszkańców miasta. Tworzyliśmy katalogi, materiały promocyjne, przygotowywaliśmy stoiska wystawiennicze i uczestniczyliśmy w wielu przedsięwzięciach, które budowały rozpoznawalność marki „Racer”. To był niezwykle intensywny okres, ale też pełen satysfakcji.

Szczególnie dobrze wspominam obchody 105-lecia rafinerii oraz liczne Dni Chemika – wydarzenia, które integrowały pracowników i lokalną społeczność. W tamtym czasie rafineria Czechowice-Dziedzice była jednym z najważniejszych zakładów w kraju i trzecią co do wielkości rafinerią w Polsce. Dysponowała własną siecią hurtowników i stacji paliw, a jej pozycja na rynku była bardzo silna.

 

Z rafinerią związana była również moja rodzina. Ojciec przepracował tu 41 lat, siostra była zatrudniona w dziale kadr, młodszy brat służył w zakładowej Straży Pożarnej. Przez zakład przewinęło się także wielu dalszych krewnych. Takich historii w Czechowicach-Dziedzicach było wiele – całe rodziny, a nawet kilka pokoleń, wiązały z rafinerią swoje życie zawodowe. To właśnie tworzyło jej wyjątkowy charakter.

 

Czas wielkich zmian

 

Najtrudniejszym doświadczeniem był okres przekształceń i prywatyzacji. Dla ludzi, którzy przez lata budowali tę wspólnotę, był to czas niepewności i zmian. Zakład, który przez dekady funkcjonował jak jedna wielka rodzina, zaczął się dzielić na kolejne spółki i nowe struktury. Wielu pracowników odchodziło na emerytury lub szukało dla siebie nowej drogi. To był moment, który na trwałe zmienił oblicze rafinerii.

 

Jednocześnie pamiętam ten czas jako lata rozkwitu. Rafineria była ważnym partnerem dla miasta i regionu, wspierała kulturę, sport i lokalne inicjatywy. W barwach „Racera” startowali znakomici sportowcy i kierowcy rajdowi, a zakład angażował się w życie mieszkańców na wielu płaszczyznach.

 

Ludzie, których się nie zapomina

 

Najcieplej wspominam jednak ludzi. Przez kilka lat miałem przyjemność wcielać się w rolę świętego Mikołaja i wręczać świąteczne paczki dzieciom pracowników. Do dziś spotykam osoby, które pamiętają tamte chwile. W pamięci pozostał mi także zgrany zespół działu marketingu – grupa ludzi pełnych energii, kreatywności i wzajemnego wsparcia. Wspólnie przygotowywaliśmy targi, wydarzenia promocyjne i materiały reklamowe, często pracując pod presją czasu, ale zawsze z przekonaniem, że tworzymy coś ważnego.

 

W swojej zawodowej drodze spotkałem osoby, które wywarły na mnie szczególny wpływ. Pan Franciszek Netter nauczył mnie odpowiedzialności i szacunku do pracy w wymagającym i niebezpiecznym środowisku produkcyjnym. Mój wieloletni przełożony, Jerzy Franek, był człowiekiem wymagającym, ale jednocześnie życzliwym i wspierającym. Z kolei zespół grafików i projektantów pokazał mi, jak wielkie znaczenie mają estetyka i dbałość o każdy szczegół w budowaniu wizerunku firmy.

 

Dziś, z perspektywy lat, myślę o rafinerii przede wszystkim jako o miejscu, które dawało ludziom pracę, bezpieczeństwo i możliwość rozwoju. Była mecenasem kultury i sportu, wspierała edukację pracowników, integrowała lokalną społeczność. Dla wielu osób stała się drugim domem – miejscem przyjaźni, wspólnych świąt, wycieczek zakładowych i codziennych spotkań.

 

Rafineria Czechowice-Dziedzice to nie tylko zakład przemysłowy. To część historii miasta i historii tysięcy ludzi, którzy związali z nią swoje życie. Mam poczucie, że był to wyjątkowy czas i wielkie szczęście, że mogłem być jego częścią. Pozostały wspomnienia o ludziach, których spotkałem, i przekonanie, że razem tworzyliśmy coś znacznie większego niż miejsce pracy – prawdziwą wspólnotę.