EN PL

Marek Lesisz

Lata pracy: 01.10.1977 – 26.05.2021

 

 

Rafineria była szkołą życia

 

Kiedy po ukończeniu studiów przyjechałem do Czechowic-Dziedzic, nie przypuszczałem, że właśnie tutaj spędzę całe swoje zawodowe życie. Nie pochodziłem stąd, nie miałem rodzinnych związków z rafinerią, a mimo to od pierwszych dni poczułem, że trafiłem do miejsca wyjątkowego. Mówiono, że to zakład rodzinny – tworzony przez ludzi, którzy pracowali tu od pokoleń. Zastanawiałem się, czy uda mi się stać częścią tej społeczności. Dziś, po blisko czterdziestu pięciu latach pracy, mogę powiedzieć, że rafineria stała się również moim domem.

 

Przez kolejne lata poznawałem ją z różnych perspektyw. Rozpoczynałem jako młody inżynier, zdobywałem doświadczenie na wydziałach produkcyjnych, kierowałem zespołami, odpowiadałem za produkcję, aż w końcu powierzono mi kierowanie całym zakładem. Nigdy jednak nie traktowałem obejmowanych stanowisk jako celu samego w sobie. Największą satysfakcję dawało mi poczucie, że moja praca jest dostrzegana, a zaufanie, którym mnie obdarzano, było najlepszym potwierdzeniem, że obrana droga była właściwa. To właśnie odpowiedzialność za ludzi i za przyszłość zakładu była dla mnie zawsze najważniejsza.

Czas wielkich przemian

 

Moja zawodowa droga przypadła na okres niezwykle dynamicznych zmian. Rafineria przechodziła przez kolejne etapy, od gospodarki centralnie planowanej, przez transformację ustrojową, aż po nowoczesny rynek i cyfrową rewolucję. Wszystkiego uczyliśmy się na bieżąco. Nie było gotowych rozwiązań ani podręczników. Była natomiast ogromna determinacja ludzi, którzy chcieli, by zakład rozwijał się mimo zmieniającej się rzeczywistości.

 

Najtrudniejszym doświadczeniem była świadomość, że tradycyjny przerób ropy naftowej dobiega końca. Zmieniające się wymagania technologiczne i ekonomiczne sprawiły, że dalsze funkcjonowanie rafinerii w dotychczasowej formule stawało się niemożliwe. Dla każdego, kto związał z tym miejscem całe życie, była to niezwykle bolesna perspektywa. Tym bardziej, że rafineria przez dziesięciolecia była symbolem miasta i jednym z najważniejszych zakładów przemysłu naftowego w Polsce.

 

Nie chcieliśmy jednak pogodzić się z myślą, że historia zakładu zakończy się definitywnie. Wspólnie z niewielkim zespołem rozpoczęliśmy prace nad projektem produkcji biopaliw. Było to przedsięwzięcie wymagające odwagi i wiary, że rafineria może odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Z perspektywy czasu właśnie ten projekt uważam za jedno z największych osiągnięć swojej zawodowej drogi. To dzięki niemu na terenie dawnej rafinerii nadal pozostała działalność produkcyjna, a zakład zyskał szansę na kolejny rozdział swojej historii.

 

Ludzie byli największą siłą rafinerii

 

Największym kapitałem tego miejsca nigdy nie były instalacje ani technologie. Byli nim ludzie. Miałem szczęście pracować z wybitnymi specjalistami, od których jako młody inżynier uczyłem się nie tylko technologii, ale także odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Szczególnie wiele zawdzięczam Henrykowi Malarzowi, który nauczył mnie cierpliwości i pokory wobec problemów, pokazując, że każda decyzja wymaga namysłu i spokojnej analizy. Z kolei Piotr Dudek imponował odwagą w myśleniu i umiejętnością wyznaczania nowych kierunków rozwoju. Wielkim wsparciem przez lata pozostawał również Marek Pindel – znakomity fachowiec, oddany zakładowi i niezwykle odpowiedzialny współpracownik.

 

Takich osób było znacznie więcej. Przez rafinerię przewinęły się setki ludzi, których pamiętam do dziś i mógłbym długo wymieniać z imienia i nazwiska. Każdy z nich pozostawił swój ślad i współtworzył atmosferę, dzięki której praca stawała się czymś więcej niż wykonywaniem codziennych obowiązków. Zawsze uważałem, że o sile przedsiębiorstwa decyduje zespół. W rafinerii awansowało się przede wszystkim dzięki wiedzy, doświadczeniu i zaufaniu zdobywanemu przez lata pracy. Znaliśmy ludzi, wiedzieliśmy, na kogo można liczyć, dlatego odpowiedzialność powierzano tym, którzy wcześniej udowodnili swoje kompetencje. To budowało wzajemny szacunek i poczucie wspólnoty.

 

Dziedzictwo, które pozostaje

 

Rafineria była czymś znacznie więcej niż zakładem pracy. Przez dziesięciolecia dawała zatrudnienie tysiącom mieszkańców, współtworzyła rozwój Czechowic-Dziedzic i wspierała życie społeczne miasta. Dla wielu osób była punktem odniesienia, miejscem, z którym wiązało się codzienne życie całych rodzin. W wielu częściach Polski nazwa Czechowice-Dziedzice od razu przywoływała skojarzenie z rafinerią.

 

Dziś z perspektywy emerytury patrzę na tamte lata z ogromnym spokojem i wdzięcznością. Rafineria pozwoliła mi wykorzystać zdobyty na Politechnice Wrocławskiej zawód, dała możliwość rozwoju, zaufanie ludzi i satysfakcję z uczestniczenia w historii wyjątkowego przedsiębiorstwa. Nauczyła mnie odpowiedzialności, szacunku dla drugiego człowieka i przekonania, że nawet w najtrudniejszych momentach warto szukać nowych rozwiązań.

 

Jej historia to nie tylko historia instalacji i technologii. To przede wszystkim historia ludzi – ich pracy, zaangażowania i wspólnoty. I właśnie to pozostaje dla mnie najcenniejszym dziedzictwem tego miejsca.